Moje gofry

img_9720

Dostałam niedawno rodzinną, około 30 letnią gofrownicę na własność🙂 plus originalną instrukcję z przepisami zatytułowaną: „Receptury na przyrządzanie ciast do wypieku gofrów”. To już mój drugi wpis z goframi w tytule, więc chyba każdy już wie, że jaram sie strasznie sprzęcikiem, a gofry są w domu raz na tydzień🙂

Tak jak ja zadrościłam kiedyś rodzicom dziecisków, które posiadały maszynkę do wyrobu słynnych orzeszków, tak inne dzieciska zazdrościły mi maszynki do gofrów. Przed powierzeniem mi rodzinnego gadżetu, moja mama wypucowała sprzęt idelanie. Wygląda jak nowy, lub jak ktoś zauważył, nie był za często używany. Był używany, może nie raz w tygodniu, ale napewno częściej niż koszyczek na święcenie jajek. Gofrownica ma na wyposażeniu grubu oplotowy kabel z ceramiczną końcówką. Kiedyś takie kable miały żelazka i maszynki do gotowania. Stare dzieje moi drodzy, wygooglujcie a znajdziecie🙂

gofry

Więc…poniższy przepis ma około 30 lat i jest najlepszy jaki znam.

Przepis na około 10 gofrów w rozmiarze jak na zdjęciach:

300 g mąki (około 2 szklanki, bez czubka)

0.5 l mleka

1/4 szklanki cukru

100 g rozpuszczonego masła

2 jajka

1.5 płaskiej łyżeczki proszku do pieczenia

szczypta soli

dodatki:

4 jabłka, tabliczka mlecznej czekolady, 100 g orzechów laskowych

Jabłka umyć i przepołowić na pół, wyciąć gniazda nasienne. Ułożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i wstawić w połowie piekarnika nagrzanego do 200 st C. Piec do momentu, aż jabłka będą się rozpadać. Czekoladę rozpuścić. Orzechy podprażyć na gorącej patelni.

Wszystkie składniki na gofry zmiksować razem przy pomocy rózgi lub mikserem. Odstawić na 10 minut. Smażyć gofry przed około 4 minuty. Na gorących gofrach rozsmarować ciepłą czekoladę, potem mus z upieczonych jabłek i posypać wszystko prażonymi orzechami laskowymi. Szał dla zmysłów!

img_9716

 

 

 

 

 

Kanapka z gofrów z masłem orzechowym i truskawkami

img_9701

Taką kanapkę pochłoneliśmy tydzień temu na Street Food Market w moim pięknym Edynburgu. A żeby było po naszemu to na Ryneczku z Jedzeniem Ulicznym, taką kanapkę zjedliśmy. Jedna kanapka i trzy paszcze. Na deser wzieliśmy, po falafelach, frytkach z sosem oliwno- ziołowym i kilku szklaneczkach białego wina.

Zdjęcia, które zrobiłam na Street Food Market mozna zobaczyć tutaj.

Już w domu, powstały gofry wegańskie. Są dużo bardziej chrupiące niż zwykle gofry i dłużej utrzymują chrupkość. Leciutkie, miękkie w środku, świetne na kanapki. Dodałam cukru w perełkach do ciasta, tuż przed pieczeniem. Cukier się karmelizuje i nadaje dodatkowego smaczku.

img_9689

Porcja na około 5 gofrów (5 kanapek połówek)

165 g mąki (1 szklanka, np. wrocławskiej lub all purpose flour)

200 ml mleka roślinnego np. migdałowego

50 g wody z ciecierzycy ubitej na pianę

30 g oleju lub oliwy rzepakowej

2 szczypty soli

3 łyżki cukru perlistego jak do gofrów belgijskich lub 1.5 łyżki cukru

pół łyżeczki proszku do pieczenia

ziarenka z połowy laski wanilii lub 1/4 łyżeczki pasty waniliowej

do kanapki

masło orzechowe

15 mrożonych truskawek lub innych ulubionych owoców

Mąkę wsypać do miski, dodać wszystkie składniki oprócz cukru w perełkach (jeśli nie używamy tego cukru, zwykły cukier dodać teraz), dokładnie wymieszać rózgą lub mikserem ręcznym, na końcu wymieszać z wodą z ciecierzycy ubitą na pianę. Zostawić ciasto na 10 minut. Bezpośrednio przed pieczeniem, wymieszać z cukrem perlistym. Rozgrzać gofrownicę, wlewać ciasto, piec gofry około 4 minut. Cukier topi się w trakcie pieczenia, uwaga na palce przy wyciąganiu gofrów, gorący karmel może się przyczepić!

Truskawki wyciągnąć z zamrażarki i zalać ciepła wodą w miseczce, potrzymać 2 minuty. Przygotować patelnię, wlać 2 łyżki oliwy. Owoce wyciągnąć z wody. Przepołowić na pół ostrym nożem i kłaść na patelnię i dopiero wtedy rozgrzewać na ogniu. Smażyć do momentu, aż owoce sie rozmrożą. Na gorących upieczonych gofrach rozsmarować masło orzechowe, układać truskawki, przykryć drugim gofrem. Przekroić na pół. Zjadać od razu, taka kanapka nie poczeka😉

Przepis na najlepsze, chociaż już niewegańskie gofry z najstarszego, bo ponad 20 letniego przepisu , w następnym wpisie.

img_9696

img_9740

Bakłażan w orzechach z sosem czosnkowym tahini i granatem

img_9566

Składniki na dwie porcje

2 małe bakłażany, 2 łyżki siemienia lnianego zalanego 6 łyżkami gorącej wody (15 min przed smażeniem), drobna sól, kilka łyżek oleju do smażenia, wydrążone ziarenka z jednego owocu granatu, ćwiartka cytryny , zielona pietruszka

sos czosnkowy tahini

ok 100 g mleka kokosowego, 1.5 łyżki tahini, 1 duży ząbek czosnku, łyżeczka soku z cytryny, drobno posiekane listki zielonej pietruszki, sól

tahini, sól i rozgnieciony czosnek przełożyć do płaskiej miseczki, dodać łyżkę mleka kokosowego i utrzeć wszystko łyżką, dodawać więcej mleka i dalej rozcierać łyżką do uzyskania gęstego sosu, dodać sok z cytryny i pokrojone liście pietruszki, doprawić solą

panierka

5 łyżek mieszanki ulubionych orzechów lub pestek (użyłam pistacje, migdały, laskowe, dynię, słonecznik). Zmiksować wszystko drobno i wymieszać z 2 łyżkami panierki panko lub innej dostępnej

granat

Bakłażany umyć i pokroić wzdłóż na cieniutkie 5 mm plastry. Ułożyć wszystkie plastry na deseczce i posypać solą. Odstawić na 10-15 minut. Po tym czasie, na powierzchni bakłażana zbierze sie woda, osuszyć je za pomocą papierowego ręcznika. Do dwóch osobnych miseczek przełożyć namoczne siemie i panierkę. Rozgrzać dużą patelnię z kilkoma łyżkami oleju, tak żeby cała powierzchnia była równomiernie pokryta. Plastry bakłażana moczyć w siemieniu, a potem w panierce orzechowej. Smażyć na średnim ogniu z dwóch stron. Podawać od razu z sosem tahini, ziarenkami granatu i zieloną pietruszką. Wszystko skropić sokiem z cytryny. Najlepsze gorące i chrupiące.

Niewykorzystane plasterki bakłażana można przechować przykryte w lodówce i usmażyć następnego dnia.

img_9571

img_9485

 

 

Malezyjskie curry z krewetkami, szpinakiem i tofu

img_9503

Przeglądam sobie kolejną kulinarną gazetkę i widzę curry. Wygląda bardzo bardzo apetycznie, jest w pięknym pomarańczowym kolorze. Są krewetki, tofu, imbir, czosnek, rozgrzewające przyprawy, mleko kokosowe. I chociaż fanem curry nie jestem, robię po raz pierwszy od podstaw i wychodzi rewelacyjne! Gorące, aromatyczne, ostre. Podałam je z jaśminowym ryżem ugotowanym z liściem kaffiru. Liść kaffiru/tajskiej lemonki wydziela cyrynowo-limonkowy aromat i pięknie aromatyzuje ryż. Liście dodaje się również do gotowanych potraw. Pokrojone w kosteczkę tofu usmażyłam w penierce panco. Przepis pochodzi od malezyjskiego restauratora Norman Musa, a jego orygialna nazwa to Kari Laksa Udang. W przepisie oryginalnym, z makaronem ryżowym, z tofu dodanym do sosu bez smażenia. Użyłam mniej papryczek chilli. Bez krewetek, sos od poczatku do końca jest wegański. Curry jest pyszne i rozgrzewa pięknie. Dodatek czosnku, cebuli, imbiru i aromatycznych przypraw, postawi na nogi wszystkie niemrawe listopadowe marudy🙂 Smacznego!

img_9553

Przepis na 2-3 porcje

szklanka jaśminowego ryżu lub 150 g cienkiego makaronu ryżowego

12 dużych surowych krewetek, obranych z łusek i wymytych

1/2 łyżeczki kurkumy

6 łyżek oleju

1.5 łyżeczki drobnej soli morskiej

1 łyżeczka cukru

100 ml mleka kokosowego

50 g świeżego szpinaku lub mrożonego (liściasty nie rozdrobniony)

100 g pokrojonego w paseczki tofu

sok z jednej limonki

ulubione kiełki

 

Składniki na sos: 8 suszonych papryczek chilli namoczonych w gorącej wodzie (użyłam 2 świeże plus jedną dużą słodką paprykę), 3 obrane szalotki (lub pół średniej cebuli), 4 ząbki czosnku obrane, 2.5 cm obranego korzenia świeżego imbiru, 2 łodyżki trawy cytrynowej (połowa od korzenia), 1/2 łyżeczki pasty krewetkowej lub sosu rybnego. Wszystkie składniki zmiksować w blenderze. Jeśli kiepsko idzie miksowanie, dodać 2 łyżki wody.

Przyprawy: 1 łyżka ziaren kolendry, 1 łyżeczka kminku, 1 gwiazdka anyżu, 1/2 łyżeczki cynamonu, 1/2 łyżeczki ziaren czarnego pieprzu, 2 zielone ziarna kardamonu. Wszystkie przyprawy podprażyć przez 30 sekund na gorącej patelni, następnie zmiksować lub dokładnie ubić w moździerzu. Można użyć mielonych przypraw i tak samo podprażyć.

img_9518

Wykonanie:

Ryż wypłukać raz w zimnej wodzie. Zalać wodą 1 cm ponad poziom ryżu i gotować pod przykryciem, na małym ogniu przez 12 minut. Odstawić z ognia, przykryć pokrywkę kuchennym ręcznikiem lub ściereczką. Ryż powinnien być gotowy w ciągu 15-20 minut.

Sos wymieszać ze zmielonymi przyprawami, dodać kurkumę. W tym czasie na patelni rozgrzać olej, dodać sos i pogotować 2 minuty na małym ogniu. Dodać krewetki i gotować, aż zrobią się różowe. Wsypać sól i cukier, wlać mleko kokosowe. Dodać szklankę gorącej wody lub więcej. Wymieszać i dodawać kolejno szpinak, kiełki, sok z limonki. Dodać makaron i od razu podawać. Podając z ryżem, curry przełożyć do miseczek i dodać z boku gorący ryż. Posypać świeżą natką pietruszki.

img_9527

 

 

 

 

 

 

 

 

Mini bułeczki zapiekane z serem camembert

img_9431

Moja przyjaciółka kupuje mi ostatnio kulinarne magazyny, a potem pyta czy mogę jej coś ugotować? A potem jeszcze pyta kiedy mogłabym zrobić zdjęcia? Ona- z pełną paszczą tych wszystkich dobrych rzeczy. Zdjęcia oczywiście, zgodnie z jej oczekiwaniami, powinnam umieścić na mojej stronie. Zawsze odmawiam, chociaż chyba to nastąpi, bo nalega i robi się upierdliwa😉

O oto przepis z listopadowego magazynu Good Food, który został mi „wypożyczony”,  w celu zmaterializowania zawartych w nim przepisów. Efekt końcowy robi wrażenie, na gościach szczególnie. Gorące bułeczki i płynny ser podałam z domowej roboty konfiturą z Sycylijskich gorzkich pomarańczy, prażonymi pistacjami i tymiankiem. Do popijania z czerwonym winem. Odkorkować odpowiednio wcześnie. Przelać do karafki i podawać w temperaturze około 14st C.

 

img_9350

img_9405

Przepis na około 5-10 gości, jako starter albo przekąska:

Przepis delikatnie zmodyfikowałam, na przykład ilość drożdży. Można użyć zamiast trzech, dwa mniejsze sery lub jeden duży. Bułki można upiec wcześniej, wkładając w miejsce sera drewniane opakowanie lub żaroodorne miseczki. Przed podaniem bułki podpiecprzez 4-5 min w nagrzanym piekarniku, ser upiec osobno i ułożyć między bułkami.

600 g mąki chlebowej

350 g wody

115 g masła

7 g drożdży

2 łyżki drobnego cukru

1 łyżeczka soli

2 sery camembert lub brie po 150 g lub większe

roztrzepane jajko

2 łyżki ziaren maku lub czarnuszki

2 łyżki sezamu

tymianek, marmolada niskosłodzona, orzechy

img_9437

Drożdże wsypać do miski i zalać 3 łyżkami letniej wody. Resztę wody lekko podgrzać i dodać masło pokrojone na kawałeczki. Mąkę wsypać do drożdży i dodać letnią wodę z rozpuszczonym masłem, wsypać cukier i sól. Wyrobić mikserem około 5 minut, reką wyrabiać około 8 minut. Miskę przykryć ściereczką i odstawić na godzinę do wyrośnięcia.

Dużą blachę wyłożyć papierem do pieczenia (m0ja 38/28 cm). Ułożyć ser bez opakowań. Jajko roztrzepać w miseczce. W osobnych dwóch mniejszych miseczkach wysypać czarnuszkę/mak i sezam. Wyrośnięte ciasto wyłożyć na stolnicę podsypaną mąką. Zagnieść jeszcze raz pozbywając się nagromadzonego powietrza. Kroić na kawałki i formować kulki wielkości orzecha włoskiego. Kulki maczać kolejno w jajku, potem w ziarnach i układać wokół sera z 5mm odstępami. Co trzecią kulkę zostawić bez ziaren. Wypełnić resztę formy kulkami.

Zostawić w ciepłym miejscu do wyrośniecia, na około 20 min. Przed pieczeniem, wierzch sera naciąć na środku nożem, posypać świeżym tyminakiem.

Piec od 25-30 min do zezłocenia bułeczek. Podawać od razu, z konfiturą lub chutney i koniecznie winem, bo ser i wino to zgrana para!

img_9450

 

 

 

Szarlotka z karmelizowanymi jabłkami

img_9254

Ciasto z jabłkami własnoręcznie zrywanymi z drzewa. Mam truskawki i maliny w lecie „niezsupermarketu”, mam śliwki, jabłka i dynie, po które sobie można iść i zrywać. Zanurzyłam twarz w jutową torbę, pełną jabłek😉 pachnie jak w spiżarni na jesień, u mojej babci. A jabłka karmelizuję i piekę…tak jak kiedyś, gdy byłam małą dziewczynką i podczas wizyt u babci wyciągałam zimne, duże owoce ze spiżarni. Wkładałam je do gorącego pieca i czekałam, aż sie upieką. Czasem trzymałam je za długo i kiedy otwierałam drzwiczki „dochówki” dochodził mnie zapach skarmelizowanego soku, który wyciekał z piekących się jabłek. Takie były najlepsze! Bez cukru, bez śmietanki, bez dodatku lodów. Pycha! Czasem pod koniec zimy, ciocia mówiła: Agniesiu, zjadłyśmy już pół metra jabłek🙂

img_9214

 

 

A ciasto z przepisu mamy. Moje ulubione, delikatne, wilgotne, ze świeżo karmelizowanymi jabłkami. Ciasto, które zawsze nazywałam „ciasto z jabłkami i dziurkami od widelca”, ponieważ po położeniu wierzchniej warstwy, nakłuwa się ją widelcem i wychodzi fajny wzorek🙂 Dla mnie najlepsze na ciepło, zaraz po upieczeniu. Lekko kwaśne od jabłek, nie za słodkie, z dodatkiem orzechów.

Potrzebne składniki na mała blaszkę (np jak do tarty)

0.7 kg kwaśnych jabłek (np. szara reneta, w UK egremont russett albo cooking apples)

2 płaskie łyżki brązowego cukru

Ciasto:

135 gram niesolonego masła

210 g mąki krupczatki lub tortowej

50 g drobnego cukru

70 g śmietany

1 jajko

1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia

1/4 łyżeczki pasty waniliowej lub opakowanie cukru waniliowego

garść orzechów włoskich lub laskowych

img_9262

img_9266

Jabłka obierać ze skórki, oczyścić z gniazd nasiennych, pokroić w cząstki. Do szerokiej patelni lub garnka dodać 2 łyżki brązowego cukru i podgrzewać na małym ogniu, aż cukier zacznie się topić i nabierać brązowego koloru. Kiedy cukier sie rozpuści, dodać połowę jabłek i smażyć około 5 min od czasu do czasu mieszając. Jabłka powinny się smażyć w cukrze i nabierać złotego koloru. Następnie dodać drugą część jabłek i kilka łyżek wody. Smażyć, aż jabłka zaczną sie rozpadać a woda wyparuje.  Zdjąć z ognia i pozostawić do ostygnięcia.

Masło pokroić do miski na male kawałeczki, wsypać mąkę i cukier i rozcierać w palcach, aż do uzyskania kruszonki (można wszystko posiekać nożem na stolnicy albo rozdrobnić mikserem). Następnie dodać jajko, śmietanę, wanilię i proszek do pieczenia. Zagnieść ciasto, zawinąć w folię i schować do lodówki na 2 godziny.

Przygotować małą blaszkę, np taką jak do tarty lub małą tortownicę, wyłożyć papierem do pieczenia.

Piekarnik nagrzać do 200 stopni.

Wyjąć ciasto z lodówki i podzielić na dwie części. Rozwałkować jedną część do rozmiarów blaszki i wyłożyć na dnie. Podziurkować widelcem. Piec przez 15 min w środkowej części piekarnika. Wyjąć blaszkę z podpieczonym ciastem i wyłożyć jabłka. Rozwałkować drugą cześć ciasta i położyć na jabłka. Delikatnie „podziurkować” widelcem co 2 cm na całej powierzchni ciasta. Posypać orzechami.

Piec około 50 min w dolnej części piekarnika, do zezłocenia wierzchu ciasta. Odstawić do przestygnięcia. Posypać cukrem pudrem.

fullsizerender-2

 

 

Knedle z serka ricotta ze śliwkami

img_8196

Cieniutka skórka ciasta, soczysta śliwka w środku, kremowa waniliowa śmietanka i gorące masło z podpieczoną bułka tartą…trochę za dużo jak na osobę, która była jeszcze do niedawna na ścisłej, przymusowej diecie😉 Ale nie zjadłam wszystkiego sama. Podzieliłam się z kotem🙂 Bella wykorzystała moment i wylizała misterną stylizację śmietanki i masła z miseczki. Wszystko stało na podłodze, gotowe do zdjęć, więc było jej po drodze. Oblizywała sie przez pół godziny.

A tak serio, ciasto z ricotty jest rewelacyjne! Można je zagrabnie, cieniutko rozwałkować. A knedle są obłędne. Z dodatkami jak powyżej. Niebo w gębie.

Porcja na 12 dużych knedli:

ciasto:

250 g serka ricotta

130 g mąki jak do makaronu typ 00

50 g mąki zwykłej np tortowej (plus dodatkowo 3 łyżki do podsypywania)

1 średnie jajko

pół łyżeczki soli

płaska łyżeczka cukru

do nadziewania:

12 średnich śliwek lub 5 dużych pokrojonych na pół

6 łyżeczek cukru (opcjonalnie)

dodatki:

bułka tarta, masło, śmietana (creme freaiche lub polska zwykła kwaśna śmietana 18%), pasta waniliowa lub cukier waniliowy

img_8094

 

img_8120

Śliwki umyć, przeciąć wzdłóż w połowie i wyjąć pestkę. Odstawić.

Wszystkie składniki na ciasto przełożyć do miski, wymieszać składniki łyżką, a potem zagnieść ciasto. Wyrobić przez 2 minuty w misce i zostawić na 10 minut, przykryte ściereczką. Po tym czasie wyrobić raz jeszcze przez 1 minutę. Ciasto jest dość miękkie, ale nie klejące. Można je cienko rozwałkować.

Ciasto przełożyć na opruszoną mąką stolnicę. Rozwałkować na około 5mm. Podzielić na 12 części. Na każdej części kłaść śliwkę, nasypać pół łyżeczki cukru do środka owocu. Zalepić ciasto i uformować kulkę (lub płaski pierożek przy użyciu połówek śliwek).

Zagotować wodę w dużym garnku. Do wody dodać pół łyżeczki soli i pół łyżeczki cukru. Wrzucać knedle na gotującą się wodę, powinny swobodnie pływać. Jeśli jest ich dużo, ugotować partiami. Gotować na małym ogniu. Woda nie może wrzeć, tylko lekko „pyrkać”.

Duże knedle gotować od 8-10 minut. Male około 7 minut.

img_8172Dodatki do knedli:

Ćwiartkę kostki masła rozpuścić na patelni, dodać 3 łyżki bułki tartej i posmażyć razem około 5 minut.

150 g śmietanki wymieszać z brązowym cukrem i wanilią.

Knedle wyłożyć na talerz. Polać masłem z bułką tartą. Dodać waniliową śmietankę z boku.

img_8150

 

 

Ciasto drożdżowe ze śliwkami

img_8139

Dzisiaj powiem tylko tyle, że ciasto ze śliwkami jest moim nie ulubionym, ale moim najukochańszym🙂 Najlepsze na świecie, na drożdżowym, maślanym cieście. Potrzeba do niego dobrych, jędrnych śliwek. A ja kupiłam piękne purpurowe śliwki i nie mogły sobie leżeć ot tak, nieportretowane…

img_8108

Porcja na ciasto drożdżowe w formie do tarty (można użyć tortownicę, ciasto jest dość niskie):

4 g drożdży

2 łyżki ciepłej wody

265 g mąki tortowej lub innej do wypieku ciast np. fracuskiej typ 045

1 średnie jajko

120 ml mleka

50g masła

4 łyżki cukru

1/2 łyżeczki soli

12 średnich śliwek węgierek bez pestek, pokrojonych na ćwiartki (użyłam victoria plums)

garstka tzw pearl sugar (opcjonalnie)

wanilia wyskubana z laski waniliowej lub gotowa pasta waniliowa ćwierć łyżeczki (ewentualnie 2 łyżeczki cukru waniliowego, ale wtedy zmniejszamy dodatek zwykłego cukru)

img_8036

img_8076

 

Odmierzyć mąkę, mleko lekko podgrzać, masło roztopić i trzymać ciepłe w kubeczku. Drożdże wsypać do miski i zalać 2 łyżkami ciepłej wody. Po 5 minutach dodać mąkę, mleko i jajko. Wyrabiać mikserem (hakiem lub spiralkami jak mikser ręczny) i po minucie wsypać cukier, sól i wanilię. Wyrabiać około 5 minut. Na końcu dodać masło i wymieszać mikserem dokładnie, około 2 minut. Ciasto jest lekko lejące, ale takie ma być😉

Pozostawić do wyrośnięcia na godzinę, w ciepłym miejscu (od razu po wyrobieniu, ciasto można przełożyć do wyłożonej papierem blaszki i tam pozwolic mu urosnąć, ale to wersja dla mniej wprawionych lub leniuszków).

Przygotować formę do tarty, lub tortownicę. Wysmarować boki masłem, dno wyłożyć papierem do pieczenia. Ciasto wyłożyć do formy i rozciągnąć palcami do brzegów, żeby pokryć cała powierzchnię.

Śliwki poukładać na cieście. Posypać cukrem i wstawić do piekarnika nagrzanego do 190 st C. Piec przez około 25-30 minut.

img_8024

 

img_7991

 

 

Jajecznica z kurkami

img_7958

Nie trzeba mnie rano wyrywać z łóżka. To ja w domu zawsze wstaję pierwsza. A jak się smaży takie rzeczy w kuchni, to i reszta się złazi bez specjalnego zapraszania🙂 Potargane włosy, otwarte jedno oko i guzik od poduszki wciąż odbity na policzku, ale ciągną za zapachem, który wywleka ich z ciepłych norek skuteczniej niż miłe nawoływania. Bo na śniadanie smażone kurki, cebula koniecznie bo grzyby ją lubią, jajka i dużo masła. Świeży domowy chleb i mocna herbata z mlekiem. Pycha!

cebulka

Porcja na 2 osoby:

100 g świeżych kurek

4 jajka

2 szalotki lub mała cebulka pokrojone w piórka

szczypiorek lub zielona pietruszka

3 łyżki oliwy

ćwiartka masła

sól, pieprz do smaku

cebulka1

Grzyby oczyścić (myję je szybko pod bierzącą zimną wodą). Większe sztuki pokroić na pół. Oliwę rozgrzać na patelni, dodać grzyby i cebulę, posmażyc 1-2 minuty, zmniejszyć ogień i podusić następne 3 minuty. Dodać szczyptę soli i pieprzu. Dodać masło. Poczekać, aż się rozpuści. Rozbić jajka do miseczki, wlać na patelnię i delikatnie mieszając, smażyć na małym ogniu do ulubionej konstystencji. Doprawić sola i pieprzem. Od razu przekładać na talerzyki, aby jajka się nie wysuszyły na ciepłej patelni. Posypać pokrojonym szczypiorkiem lub zieloną pietruszką

Podawać z chlebem z masłem lub na toście. Z herbatą i mlekiem.

img_7968

Wegańskie kulki serowe marynowane w oliwie

IMG_7432

Ten przepis jest wegańską odpowiedzią na kulki z jogurtu z poprzedniego wpisu. Wegański serek powstaje po zrobieniu mleka z nerkowców. Mleko zużywam do kawy, koktajli owocowych lub owsianki, a pozostałą masę orzechową-serek, do pieczenia np. ciasteczek albo past do chleba.

Przepis na około 5-6 kulek

-100g orzechów nerkowca namoczyć na noc w wodzie (orzechy muszą być całkowicie przykryte wodą)

-1 łyżka soku z cytryny

-ćwierć łyżeczki soli

-drobno pokrojona zielona pietruszka, szczypiorek lub inne ulubione zioła

-2 szczypty płatków drożdżowych

-ćwierć szklanki oliwy z pierwszego tłoczenia

rzepak1

Rano wylać wodę w której się moczyły orzechy, dodać 1 szklankę wody i zblendować przez koło 3 minuty mikserem ręcznym żyrafą lub w kielichu do koktajli. Powstałe mleko przelać na sito wyłożone gazą i trzymać w sicie nad głęboką miską, aż całe mleko ścieknie. Można zostawić na kilka godzin lub na dzień w lodówce. Potym czasie, na gazie powstaje „serek”, który można uformować w kulki. Przed formowaniem, serek wymieszać z sokiem z cytryny. płatkami drożdżowymi i solą. Można dodać zioła albo obtoczyć w nich już gotowe kulki.

Zalać kulki oliwą i podawać od razu. Pyszne na bagietce albo na chlebie z sałatką z pomidorów. Albo z pieczonymi warzywami i posypane wędzoną papryką.

Do wegańskiego serka i do labneh z poprzedniego wpisu, używałam szkockiej oliwy rzepakowej z pierwszego tłoczenia. Ta oliwa ma przewagę na oliwą z oliwek, bo można ja również używać do lekkiego smażenia. Jest produkowana lokalnie i ma piękny żółty kolor🙂 Poniżej (i powyżej) zdjęcia oliwy i pól Szkockich w maju, kiedy na żółto kwitnie rzepak.

rzepak

_MG_5840

_MG_6282