Archiwum kategorii: wegańskie

Szkockie ciasteczka shortbread

IMG_0297

Przepis na te szkockie ciasteczka dostałam w wiosce Reiff, od przemiłej starszej pani, która poznałam podczas spacerów na północy Szkocji.

Reiff leży w pobliżu Achiltibuie (a ten około 40 min samochodem od Ullapool w hrabstwie Ross & Cromarty), z widokiem na szkockie Summer Isles, na północnym wybrzeżu Szkocji.

A przepis nie dostałam tak od razu. Najpierw zostałam zaproszona do domu na herbatę!  A kiedy w ostanim dniu pobytu, pojechałam do Dorin, żeby się pożegnać, dostałam całe pudełko ciastek na drogę 🙂

Ciasteczka są fantastyczne, takie jak lubię. Bardzo kruche, delikatne, o piaskowej strukturze dzięki dodatkowi skrobi kukurydzianej. To będzie jeden z moich ulubionych przepisów.

IMG_0305

Przepis oryginalny, przeliczony na gramy:

420 g mąki tortowej

140 g skrobi kukurydzianej lub mąki ziemniacznej

100 g drobnego cukru do wypieków (zmniejszyłam ilość cukru)

227 g margaryny (użyłam „zdrową” margarynę roślinną)

114 g masła (użyłam masło kokosowe bezsmakowe)

2 szczypty soli

Piekarnik nagrzać do 150st C. Dwie blaszki wyłożyć papierem do pieczenia. Margarynę i masło (wyciągnąć z lodówki na godzinę przed pieczeniem). Pokroić na małe kawałki i utrzeć mikserem z cukrem. Masa nie musi być bardzo puszysta, chodzi o utarcie składników przez kilka minut. Dodać mąkę i sól. Zagnieść gładkie ciasto. Od razu rozwałkować na grubość około 1 cm i wykrawać ciastka. Układać na blaszce. Posypać dodatkowo cukrem. Można pokroić nożem na prostokąty albo upiec jako cały placek i pokroić po upieczeniu.

Piec około 40 min w 150 st.

Trzymać w zamkniętym słoiku lub pudełku.

IMG_0307

 

Jaglanka kokosowa z owocami

IMG_7446

Kaszki jadam regularnie, jak dzieciak z podstawówki. Mleko używam kokosowe lub migdałowe i nie boję się, że nie urosnę. Gorąca jaglanka, zmiksowana na bydyń z mlekiem kokosowym i bananem, podana z owocami jest rozkoszą w prostej postaci. Czy może byc lepiej? No jak jest jeszcze sobota i słońce i takie śniadanie i świadomość tygodnia na północy Szkocji, gdzie już nawet wiatr gada w gaelic…to może 🙂

Składniki na dwie-trzy porcje:

10 łyżek kaszy jaglanej (kupuję ekologiczną, nie jest gorzka)

2 szklanki wody

2 szklanki mleka kokosowego (użyłam z kartonu)

2 łyżeczki cukru

2 łyżeczki miodu

1 łyżeczki soli morskiej

1 duży banan

odrobina wanilii (cukier waniliowy lub pasta waniliowa)

owoce sezonowe lub inne np. mrożone

IMG_7448

Kaszę zalać wodą i zagotować. Gotować na małym ogniu, pod lekko uchyloną pokrywką, aż woda wyparuje a kasza będzie miękka. Mleko kokosowe podgrzać i wlać do kaszy, dodać wanilię. Zmiksować blenderem przez kilka minut, aż powstanie gładka masa. Doprawić cukrem, solą i miodem, dodać więcej cukru lub miodu wedle uznania. Nie pomijać soli. Gotować jeszcze 5 minut do ulubionej konstystencji, dodać obranego banana i zmiksować jeszcze raz przez minutę. Jaglanka powinna mieć konsystencję budyniu.

Samą kaszę można ugotować dzień wcześniej, rano dodać mleko kokosowe i dalej według przepisu.

Przepis na inną kaszkę zwaną puddingiem ryżowym tutaj , z białą czekoladą i truskawkami 🙂

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Timballo, włoska baba makaronowa z sycylijskim dzikim koprem i zielonym groszkiem

IMG_9195

We Włoszech pierwsze danie składa się z zupy lub małej porcji makaronu, natomiast na drugie danie jest ryba lub mięso lub jakieś znaczące danie warzywne (jak np. parmigiana) z zieloną sałatą, oraz tzw. contorno, którym może być sałata z ziemniaków, dynia marynowana w soku z cytryny, grilowane cukinie itd.

Po raz pierwszy timballo poznałam w styczniu tego roku. Odrobinę inną niż ta na zdjęciach. Była pomidorowa, zapiekana w piecu w formie, udekorowana sosem pomidorowym i maleńkimi, czerwonymi papryczkami.

Tak , tak znów będzie o Sycylii 🙂 i o babie 🙂

Drugą babę zjadłam w marcu, podczas kolejnego pobytu w agroturystyce Valenzianich. Zrobiona była z jasnego, cienkiego makaronu tagliolini, doprawiona dzikim koprem i groszkiem. I również zapieczona w piecu w formie. Timballo czyli babka makaronowa, została podana jako danie pierwsze. Potem były pieczone bakłażany w panierce, pieczony fenkuł, zielona sałata z awokado i cytryną piritto. I tak właśnie proponuję ja podawać. Babka jest spora, więc jest idealnym pomysłem na danie, kiedy przy stole mamy więcej ludzi. Zamiast zupy, jako danie pierwsze, podawać z sałatą i sezonowymi warzywami. Aha! I robi duże wrażenie, bo jest piękna po prostu 🙂 Przepis od Justyny z InCampagna.

Moja Timballo została zapieczona w starej glinianej formie (forma starsza ode mnie, prezent od mojej mamy 🙂 ). Użyłam cienkiego, domowego makaronu. Podczas smażenia czy zapiekania, domowy makaron tworzy bardzo chrupiącą skórkę. Babka jest chrupiąca na zewnątrz, z wilgotnym, aromatycznym środkiem. Zamiast dzikiego kopru można użyć zieloną pietruszkę, zwykły koper, marchewkę, pokrojne karczochy. W wersji wegańskiej użyć więcej przypraw np. więcej bulionu, asafetydę, wegański parmezan, 2 łyżki zmielonych prażonych migdałów.

IMG_9199

A tutaj o dzikim koprze z blogu InCampagna

Składniki na dużą formę do zapiekania (albo duża formę z kominem do pieczenia ciast)

świeży domowy makaron z 3 średnich jaj zerówek

400 g zielonego młodego groszku

2 średnie cebule

około 100 ml dobrej oliwy

2 łyżki posiekanego, dzikiego sycylijskiego kopru (lub mrożony, suszony lub inny zamiennik)

2 łyzki startego parmezanu (vegański lub zwykły)

1 łyżka bulionu warzywnego w proszku

sól i pieprz do smaku

Formę do pieczenia babki dobrze wysmarować oliwą, wysypać bułka tartą. Piekarnik nagrzewać do 220st C.

Domowy makaron wrzucić na wrzątek i gotować tylko 2 minuty (przepis na makaron poniżej). Odcedzić. Wystudzić przelewając zimną wodą. Odstawić.

Cebulę obrać i pokroić w kostkę. Dodać na lekko rozgrzaną patelnię z oliwą, zeszklić na małym ogniu. Cebula nie powinna się zrumienić, dusić tylko na lekkim ogniu, aż zrobi się przeźroczysta i miękka. Zmiksować po wystudzeniu.

Groszek ugotować w wodzie z dodatkiem łyżki bulionu warzywnego. Odcedzić. Bulion zachować.

Makaron przełożyć do większej miski, dodać groszek (100 g zostawic do dekoracji), glazurę z cebuli, koper, parmezan (lub zamienniki w wersji wegańskiej), sól i pieprz do smaku. Doprawić bulionem z groszku lub dodatkowym w proszku. Wymieszać wszystko delikatnie, ale dokładnie. Przełożyć do formy, lekko ugnieść. Zapiekać około 30 minut. Można 5 minut dłużej dla bardziej brązowej skorupki.

IMG_9213

Makaron:

3 średnie jajka zerówki

300 g mąki

Na stolnicy zrobić kopczyk z mąki, zrobić duże wgłębienie i wlać rozbełtane jajka do środka. Widelcem zagarniać mąkę i mieszać z jajkami, stopniowo zgarniając coraz więcej mąki do momentu, aż jajka połączą sie z mąką i powstanie luźne ciasto. Odstawić wielec i zagniatać ręką, aż powstanie gładkie ciasto. Rozwałkować wałkiem lub przy pomocy maszynki.

IMG_9218

 

 

Tofu teriyaki z ryżem i brokułami

IMG_9470

Japońska kuchnia…no cóż…na miejscu drugim, tuż po kuchni śródziemnomorskiej. Jadam dość często, choć moje ulubione miejsce w Edynburgu nie serwuje takiego tofu. A to chyba moja ulubiona wersja. Smażony w plastrach a potem krótko podduszony w japońskim sosie teriyaki. Podawany z klejącym ryżem sushi i gotowanymi brokułami. I jak wegańsko! Całość podaję w cudownych naczyniach Edyty z Gajaarte.

Ten sam sos, można również podać z pieczonym lub smażonym łososiem.

Składniki na dwie porcje:

2 małe kubki ryżu japońkiego ( około 220 g) jak do sushi lub ewentualnie ryż jaśminowy

1 mały brokuł podzielony na kawałki-różyczki

około 250 g twardego sera tofu

2 łyżki oliwy do smażenia

sos teriyaki

6 łyżek sosu sojowego

duży ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę

3/4  łyżeczki startego świeżego imbiru

1 łyżeczki brązowego cukru lub miodu

1 łyżeczka octu japońskiego jak do sushi lub zwykły ocet winny/balsamiczny

6 łyżek wody

pół lyżeczki mąki ziemniacznej

dekoracja

łyżeczka czarnuszki

pokrojony szczypiorek

IMG_9483

Ryż przepłukać w zimnej wodzie 2 razy. Zalać wodą w garnku 1.5 cm ponad poziom ryżu i zagotować. Gotować około 7 minut, na lekkim ogniu, pod uchyloną pokrywką, aż woda prawie wyparuje. Wyłączyć ogień. Przykryć pokrywką, pokrywę przykryć ręcznikiem kuchennym.

Kostkę tofu pokroić na plastry. Usmażyć na oliwie do zezłocenia.

Brokuł wrzucić na wrzącą wodę i pogotować 3-4 minuty. Powienien pozostać chrupiący i ładnie zielony. Odcedzić i przełożyć do miseczki.

Do małego rondelka dodać cukier. Rondelek postawić na małym ogniu i poczeakć, aż cukier/miód się rozpuści i nabierze ładnego złotego koloru. Trwa to dosłownie kilka sekund. Następnie dodać czosnek i imbir, wlać sos sojowy. Zagotować. Mąkę rozrobić z wodą, wlać do sosu, szybko i dokładnie wymieszać, żeby nie powstały grudki. Dodać plastry usmażonego tofu. Pogotować po kilka sekund z obu stron.

Ryż przełożyć do misek. Tofu ułożyć z boku. Polać sosem. Posypac czarnuszką i szczypiorkiem. Podawać z ugotowanym brokułem.

Zielona, gorąca herbata do popijania.

IMG_9480

 

 

 

 

Mleko migdałowe

img_8793

Pij mleko roślinne, będziesz wielki! 🙂

Mleko roślinne jest super łatwe do zrobienia. Robię je w małych porcjach 2-3 razy w tygodniu. Mleko z tego przepisu jest „treściwe”, nie jest wodniste i łatwo je ubić na pianę do kawy.

img_8802100 g migdałów bez skórki, zalać na noc wodą tak, żeby wszystkie były pokryte. Można użyć migdałów ze skórką i obrać  je po namoczeniu. Wyłuskują się łatwo ze skórek. Albo wogóle nie obierać. Użyłam migdałów, które przywiozłam z Sycylii (https://incampagna.pl/pl-pl/product/522/mandorle-di-sicilia-bio-al-naturale-200-g-1)

Rano należy wylać wodę, w której moczyły się migdały, wsypać do kielicha blendera, wlać szklankę czystej przegotowanej wody i miksować około 3 minut. Duże sito lub durszlak postawić nad miską. Zmiksowane migdały przelać na sitko wyłożone gazą. Zostawić do odsączenia na 2-3 godz. Po tym czasie mleko zlać do butelki. Robię „kapsel” z folii aluminiowej i trzymam w lodówce do 2 dni. (Odsączone migdały wykorzystać można do zrobienia marynowanych kulek w oliwie).

Uwielbiam mleko migdałowe! Przepyszne na ciepło z syropem klonowym lub miodem. Zmiksowane z malinami jako poranny koktajl. Używam do kawy, herbaty, gorącej czekolady i do pieczenia zamiast zwykłego mleka.

img_8781

img_9375

Suszone pomidory, ser i dzikie kapary w oliwie z oliwek

img_8969

Taki słój stawiam na stole z chlebem jako przegryzkę przed obiadem, kiedy ktoś skacze mi za plecami z nogi na nogę, krzycząc, że jest głodny. Albo mam prawie gotowy obiad, bo wyciągam składniki ze słoika, kroję drobno i mieszam z gorącym makaronem świderki i ugotowanym brokułem. Albo taki słój jedzie ze mną jako prezent, do kogoś kogo lubię 😉

Wszystkie produkty biorące udział w sesji, pochodzą z Sycylii, od mojej ulubionej sieci InCampagna. Od rolników i producentów, którzy polecają uczciwy produkt, tworząc go etycznie i z poszanowaniem nie tylko dla klienta, ale również konkurencji i środowiska. Więcej tutaj.

Pomidory: ekologiczne, suszone na słońcu, od firmy Agriblea i jego właściciela Gino, którego marzeniem jest przekazywać prawdziwy i tradycyjny smak Sycylii poprzez niszowe produkty jak „Ciappa ri pummaroru”.

Origano zwane popularnie oregano, pochodzi od charyzmatycznego i sympatycznego Enrico Russino z Gliaromi.

Dzikie kapary od rodziny F.lli Valenziani, dziko rosnące, ręcznie zbierane, naturalnie konserwowane sola morską. Jak wszystkie dziko rosnące skarby, baaardzo aromatyczne.

Oliwa od Az. Agr. Carpino Carmela pochodząca z uprawy biologicznej w regionie DOP Monti Iblei – Val Tellaro, otrzymywana w wyniku tłoczenia kilku odmian oliwek przy zachowaniu odpowiednich proporcji. Zajadałam się na Sycylii z jeszcze ciepłym, własnoręcznie upieczonym chlebem.

img_8963

img_9017

Podane proporcje są przykładowe, można kombinować, dodając produkty w dowolnych częściach:

200 g sera typu ricotta salata, feta, zwarte tofu lub inny ulubiony

100 g suszonych pomidorów

1 łyżka dzikich kaparów

1 szklanka dobrej oliwy z oliwek

1-2 łyżeczki oregano

Słoik wymyć i wyparzyć gorąca wodą, wytrzeć do sucha. Zagotować wodę w garnku, wrzucić suszone pomidory i gotować 2 minuty. Zestawić z ognia i zostawić w wodzie na następne 2 minuty. Odsączyc z wody, wystudzić.

Ser pokroić w kostkę. Na dno słoika wyłożyć kilka pomidorów, potem kilka kostek sera i kaparów, posypać oregano. Przekładać warstwami do wykorzystania składników. Zalać oliwą. Trzymać w lodówce.

img_9023

Sałatka z kopru włoskiego z pomarańczami

 

img_8919

Sycylia. Styczeń. Mokra, deszczowa zima, leje od kilku tygodniu. Niebo zaciągniete chmurami. Bardzo zimne noce, które czerwone pomarancze uwielbiają, przebarwiając się karmazynowo i rubinowo…

Przyjeżdżam na początku stycznia. Jestem taką szczęściarą, że przez wszystkie następne dni świeci słońce i nie pokazuje się najmniejsza chmura. Wstaję bladym świtem. Mój pokój jest wychłodzony po nocy. Szybko wyskakuję spod ciepłej kołdry, myję się w gorącej wodzie i ubieram szybko, lecz nie dlatego że jest mi zimno, dlatego że na zewnątrz dzieje się tyle pięknych rzeczy, których nie chcę ominąć. Wstaje dzień, świergot ptaków jest tak intesywny, że wydaje mi się, że słyszę go nawet późnym wieczorem jak już wszystko cichnie…Słońce wschodzi powoli, zaczyna sie dzień. Gęsi witają mnie jazgocząc. Są przępiękne, srebrno-szare z pomarańczowymi dziobami, syczą, wyciagając swoje długie szyje. Mówię im dzień dobry i mijam je biegnąc do trzech psów czekających na smakolyki, które mam dla nich w kieszeniach. Witam kociaki i idę w stronę sadów. Jest chłodny, czysty poranek. Słońce wychodzi niemrawo. Powietrze jest cudowne, krystalicznie mroźne i czyste. Pachnie wszystkim co czyste i świeże, pachnie zagara… Wszystko pachnie zagara…moja pościel, ręczniki, nawet kocia sierść i włosy mojej gospodyni. 

Wchodzę do sadu i jestem w raju. Każde drzewo oblepione jest pomarańczowymi kulkami, niektóre z rubinową skórką uśmiechają się soczyście…po nocy są zimne jak lód, pakuję kilka do kieszeni kurtki, a potem schylając się pod drzewami, zaczynam moją codzienną, poranną wędrowkę po sadach pomarańczowych… 🙂

img_8929

To jedna z moich ulubionych świeżych sałatek jakie przyrządzałam i jadłam na Sycylii. Z kopru włoskiego i pomarańczy. Jest kwintesencją sycylijskiego smaku i włoskiego stylu…kilka prostych i świeżych skladników, z dodatkiem najlepszej jakości oliwy, cytryny i ziół…bardzo odświeżająca, świetna z owocowym białym winem i kromką świeżego domowego chleba…

Składniki:

duża bulwa fenkułu/kopru włoskiego

2- 3 czerwone pomarańcze

kilka gałązek szczypiorku lub 1 cebulka szalotka

oliwa z oliwek

pół cytryny

ocet balsamiczny

ulubione zioła

img_8930

Umytą bulwę fenkułu, przekroić wzdłóż na pół, następnie na cienkie plasterki. Pomarańcze obrać ze skóry, pokroić według upodobań lub tak jak na zdjęciu. Szczypiorek lub cebulkę pokroić drobno. Wszystko wymieszać w szklanej misce, wlać 5-6 łyżek oliwy , wycisnąć sok z cytryny, dodać łyżkę octu balsamicznego i zioła. Doprawić według uznania. Do sałatki można również dodać pomidory, drobne liście szpinaku lub sałaty. Zamiast pomarańczy można użyć świeżych lub suszonych pomidorów Ciappa np. takich (suszone pomidory wymagałyby 2 minutowego podgotowania we wrzątku, potem można je już tylko pokroić i dodać do sałatki).

img_8944

Bulwy kopru włoskiego można długo trzymać w lodówce. Jeden fenkuł zapewnia dzienną dawkę witaminy C, która wspomaga układ odpornościowy i neutralizuje wolne rodniki. Oprócz witaminy C, w 50% pokrywa dzienne zapotrzebowanie naszego organizmu na potas i witaminę B1, błonnik w 33% i kwas foliowy w 23% :).

img_1279

Zupa krem porowo-ziemniaczana

img_8648

Już dawno żadna zupa mnie tak nie zachwyciła jak ta właśnie. Zupa krem z porów i ziemniaków. Z dodatkiem mleka migdałowego, prażonych sycylijskich migdałów i oliwy. Tylko tyle. Sól i pieprz. Zachwyciła mnie budyniowa, gładka konstystencja i delikatny jasno-zielony kolor, przełamany jedynie kroplami oliwy. Podana z prażonymi migdałami i świeżym chlebem, zachwyca tak, że chce się ją jeść codziennie…a jeszcze jak ktoś inny ją gotuje i to na Sycylii, podaje z domowym chlebem i sałatą z kawałkami świeżego avocado, młodą cukinią i cytryną…to ma się ochotę przywiązać do stołowej nogi i tak już zostać.

Jak przygotować zupę, opisuję poniżej. Do wykonania dosłownie w 30 minut. Użyć tylko jasne części pora, zielone odciąć, poszatkować i zamrozić. Można zużyć kiedyś do innej zupy. Koniecznie użyjcie prażonych migdałów. Oczywiście najlepiej tych z Sycylii. Sycylijskie migdały są wysoko cenione za swoje walory smakowe, słodkość i charakterystyczny, intensywny zapach.

img_8656

 

Przepis na 4 porcje:

8 małych porów (lub 4 duże)

4 średnie ziemniaki

około 3/4 szklanki niesłodzonego mleka migdałowego (lub więcej)

oliwa z oliwek

sól,pieprz, bulion warzywny w proszku

kilka podprażonyh i rozgniecionych migdałów

Około 1.5 litra wody zagotować w średnim garnku. Pory przekroić wzdłoż i umyć dokładnie pomiędzy warstwami. Następnie odciąć w miejscu, gdzie zaczynają się liście. Zostawić tylko jasne części, pokroić w plasterki (liście można poszatkować, zamrozić i zużyć do innej zupy). Ziemniaki obrać i pokroić na duże kawałki. Warzywa wrzucić na gorącą wodę, dodać sól i gotować do miękkości. Ziemniaki wyjąć łyżką cedzakową do miseczki. Pokroić na mniejsze części. Na dużej patelni rozgrzać około 8 łyżek oliwy, dodać ziemniaki i podsmażyć je chwilę do zezłocenia. Dzięki temu zabiegowi zupa nabiera delikatnej konstystencji i nie robi się klejąca. Ziemniaki przełożyć z powrotem do garnka i zmiksować zupę blenderem na krem, dodawać mleko migdałowe, aż do uzyskania pożądanej konstystencji. Doprawić bulionem, solą i pieprzem.

Podawać z oliwą z oliwek, podprażonymi migdałami, ulubionymi ziołami i chlebem.

Zioła na zdjęciach to dziki tymianek, pochodzenie: Sycylia 🙂

 

img_8671

Smacznego!

img_8510

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ciasteczka migdałowo cytrynowe z lawendą

img_8525

Ciasteczka z dużą ilościa cytryny i skórki cytrynowej z przepisu na ricciarelli. Z dodatkiem sycyliskiej cytryny od InCampagna, własnoręcznie zrywanej z drzewa dokładnie tydzień temu…I teraz napiszę, że sycylijskie cytryny są najlepsze i najbardziej aromatyczne. Bo to najprawdziwsza prawda 🙂

Sycylijskie cytrusy znane są od około 18 wieku. Kiedy pojawiły się w europejskiej kuchni, wszyscy kucharze zaprzestali używania dotychczasowych składników jak kwaśne winogrona czy pigwa, a zaczęli używać sycylijskich cytryn. Cytryny były na wagę złota i nawet najmniejszy, najbardziej brzydki owoc był całkowicie zużywany do aromatyzowania potraw i konserwowania. Potem zaczęto je używac również w przemyśle perfumiarskim*. Cytryny leczyły szkorbut, kiedyś dostarczane przez Sycylię do brytyjskiej armii, w celu leczenia i zapobiegania tej choroby u marynarzy.

Jeśli ktoś życzyłby sobie spróbować sycylijskich produktów, zapraszam na stronę InCapmagna. Tam jest wszystko czego duszy, sercu i zimowej głowie potrzeba…dużo pięknych zapachów i słońce w postaci świeżych owoców i warzyw. Cytryny biąrące udział w sesji są absolutnie ekologiczne, prosto z sycylijskich sadów. Lawenda również, zrywana własnoręcznie. Z ogrodów agroturystki Pietre di Gelo 🙂

cytrynki

Ciastka przetestowane na mojej rodzinie, przyjaciołach, znajomych bliższych i dalszych…

Składniki na ciasto (wychodzi około 24 sztuk)

70 g wody z ciecierzycy lub 2 białka z jajek zerówek

210 g mielonych migdałów

210 g cukru pudru

60 gram cukru pudru dodatkowo do obtoczenia ciasteczek

pasta waniliowa lub laska wanilii

sok z pół cytryny

skórka otarta z całej ekologicznej cytryny

1/4 łyżeczki proszku do pieczenia

kilka płatków świeżej lub suszonej lawendy

cytryna-lawenda

Wodę z ciecierzycy ubić na pianę ( jeśli używacie białka ubić je na sztywną pianę i postępować dalej jak w przepisie). Dodać cukier puder, migdały, sok i skórkę z cytryny, ziarenka z laski wanilii, lawendę i proszek do pieczenia. Wszystko dokładnie połaczyć, przełożyć do zamykanego plastikowego pojemnika i wstawić do lodówki na minimum 4 godziny. Najlepiej chłodzić ciasto do 12 godzin.

Piekarnik nagrzać do 160 stopni. Dwie blaszki wyłożyć papierem do pieczenia. Rozsypać połowę dodatkowego cukru na desce. Z połowy ciasta uformować wałeczek o średnicy około 2cm (podsypująć cukrem, żeby nie kleił się do deski), a nastepnie pokroić na około 2 cm kawałeczki. Obtaczać je dokładnie w cukrze, formując okrągłe ciasteczka. Układać na blaszcze i piec około 18-20 minut. Uformować resztę ciastek i ułożyć na drugiej blaszce. Masa ciasteczkowa z ciecierzycy jest odrobinę bardziej lejąca niż ta z białek. Należy szybko formować ciastka, układać na blasze i od razu wkładać do nagrzanego piekarnika.

Przepis i zdjęcia biorą udział w konkursie organizowanym przez InCampagna.

img_8566

Chlebek bananowy

img_0556

Uwielbiam! Po prostu uwielbiam chleb, chlebek, ciasto bananowe. A ten przepis jest najlepszy. Ciasto jest babkowe, wilgotne i odpowiednio słodkie, mimo niewielkiej ilości cukru (to zasługa dojrzałych bananów). Takie do śniadania, po omlecie z pomidorami i szpinakiem, kiedy ma się ochotę na coś słodkiego. No i potem na drugie śniadanie z kubkiem herbaty. Można zjeść całe pół na jeden raz. Bez wyrzutów. Polecam 😉

Czytaj dalej Chlebek bananowy