Barszcz à la botwinka

Barszcz à la botwinka na styl szkocki...tak to nazwijmy. Botwinki na moim bazarku jeszcze nie ma, ale jest burak  liściowy. Nie, to nie to samo. Bo botwina to młody burak z listkami, z którego robi się zupę. A burak liściowy to burak liściowy. No i zupa jest pyszna!! Taka nasza krajowa, z ziemniakami, ze smażoną cebulką,... Czytaj dalej →

Arancini

Od czego by tu zacząć? Arancini najlepiej zrobić z resztek risotto, które zostaje nam po kolacji z poprzedniego dnia. Bo i dziecko i małpka wie, że risotto i odgrzewanie to kiepski pomysł. No i byłaby to czysta profanacja! Więc na poczatek gotujemy risotto. Użyć dobry, przeznaczony to tego ryż! Koniecznie! Nie zjadać gotowego dania od... Czytaj dalej →

Flaczki z boczniaków

Nigdy, przenigdy nie spróbowałam tzw tradycyjnych flaków. Pewnie z powodu odoru jaki im towarzyszył, jak i również z niechęci do jedzenia mięsa. Flaczki z boczniaków to zupełnie inna historia. Gotuję je w glinianym garnku. Mój garnek wydaje ciepły "ceglany" zapach kiedy się nagrzewa 🙂  pachnie cebulą, majerankiem a na koniec świeżym czosnkiem. I chlebem bo... Czytaj dalej →

Pesto z bazylii

Pesto jak pesto tyle, że wegańskie. Bez parmezanu, W połączeniu z makaronem, pomidorami albo smażonymi młodymi ziemniakami jest cudem! Mniam mniam. 2 duże garście świeżych liści bazylii 50 g orzeszków piniowych łyżka soku z cytryny 2 ząbki czosnku duży chlust lub dwa dobrej, włoskiej oliwy z oliwek sól np Maldon i pieprz do smaku Wszystko... Czytaj dalej →

Pieczarkowy stroganow

  Moje tegoroczne polskie wakacje spędziłam w jednym z najlepszych miast na naszym globie- we Wrocławiu. Wokół samego rynku tylko, jest kilka wegańskich barów i restauracji. Rynek, Nożownicza, Szewska. Wrocław weganizuje, aż miło patrzeć i jeść 🙂 Głodna jak przysłowiowy pies wpadam do wrocławskiego baru Vega (działa od 1987 roku). Dostaję swoje zamówienie na tacy,... Czytaj dalej →

Tofu teriyaki z ryżem i brokułami

Japońska kuchnia...no cóż...na miejscu drugim, tuż po kuchni śródziemnomorskiej. Jadam dość często, choć moje ulubione miejsce w Edynburgu nie serwuje takiego tofu. A to chyba moja ulubiona wersja. Smażony w plastrach a potem krótko podduszony w japońskim sosie teriyaki. Podawany z klejącym ryżem sushi i gotowanymi brokułami. I jak wegańsko! Całość podaję w cudownych naczyniach Edyty z Gajaarte.... Czytaj dalej →

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑