Luwr, madeleines w kolejce i żabie udka

madeleines 008

Madeleines upiekłam zaraz po powrocie z Paryża. Użyłam silikonowych foremek do babeczek bo nie chciałam kupować następnej formy, ktorą będę używać 2 razy do roku. Polukrowałam jeszcze ciepła babeczkę i zjadłam na śniadanie z gorącą czekoladą…i postawiłam, że będę piec je częściej niż 2 razy do roku i kupiłam formę. Są cudowne. Z cytrynowym lukrem. Smacznego 🙂

babeczki 025
a to babeczki na cieście magdalenkowym, te które upiekłam pierwszy raz

Paryż zapowiadał się pod tytułem tylko SZTUKA…jedzenia, picia architektury ewentualnie flirtowania dla singielek, chociaż zgodnie stwierdziłyśmy, że Luwr może poczekać.

Do Luwru jednak poszłyśmy mimo kilometrowej kolejki. To był wyjątkowo świeży i słoneczny, niedzielny, październikowy poranek. Obcowanie ze sztuką zaczęłyśmy obowiązkowo od filiżanki kawy, w kawiarni z cudownym widokiem na dziedzieniec muzeum.

Jednoosobowa część naszej ekipy wystała wiekszość czasu w kolejsce, w czasie gdy ja, z moją drugą towarzyszką, poszukiwałam upragnionego sklepu z francuską herbatą Marriage Freres. .

Z półrocznym zapasem herbaty dołączyłyśmy do kolejki. Bylo cudownie rześko i słonecznie, jadłyśmy madeleines zastanawiając sie co nam ten muszelkowaty kształt przypomina.

Dzień zakończyłyśmy w małej restauracyjce w bocznych uliczkach obok Notre Dame. Kelner podśpiewując po francusku serwował nam serowe fondue, ślimaki i żabie udka. Jedna z moich towarzyszek z szerokim uśmiechem pochłaniała udeczka, soczyście oblizując każdą z kosteczek. Druga w tym czasie wyciągała ślimczaki ze skorupek z precyzją chirurga wykonującego operację na otwartym mózgu 🙂

A ja zadowoliłam się serowym foundee, bagietką i winem, co zostało mi wypomniane. Może nie fondue konkretnie, ale wyraźną odmowę spożywania wyżej wymienionego.

Coś nam wyraźnie zaszkodziło i to bardzo pozytywnie, bo zaśmiewałyśmy się do późnych godzin nocnych…

Przepis na francuskie madaleines od Davida Lebovitza.

madeleines 010

Madelines z cytrynowym lukrem (ok 70 sztuk malutkich)

potrzebujemy formę do magdalenek, ja użyłam silikonową na mini wersję, ale kiedy pierwszy raz je piekłam nie miałam formy i po prostu użyłam foremek do babeczek i wypełniałam je tylko w 1/3

3 duże jajka

135 g ( troche więcej niż pół standardowej kostki) masła rozpuszczonego i wystudzonego

130 g cukru (2/3 szklanki)

1/8 łyżeczki soli

175 g mąki (1 i 1/4 szklanki)

1 łyżeczka proszku do pieczenia

otarta skórka z małej cytryny nie woskowanej

składniki lukru

105 g cukru pudru (3/4 szklanki)

1 łyżka soku z cytryny

2 łyżki gorącej wody

Cukier wsypać do miseczki, dodać sok i gorącą wodę. Utrzeć łyżką na gładki lukier.

Jajka ubić mikserem z solą i cukrem, aż będą gęste i puszyste. Do masy jajecznej przesiać mąkę z proszkiem, wymieszać szpatułką i zacząć dodawać roztopione masło łyżka po łyżce mieszając do połączenia składników, na końcu dodać skórke cytrynową. Przykryć miskę i odstawić do lodówki na minimum godzinę ( ciasto można chłodzić do 12 godz).

Piekarnik nagrzać do 210 st C. Pędzelkiem dobrze wysmarować każde wgłębienie w formie (silikonowej nie trzeba smarować). Używając łyżeczki nałożyć ciasto do wgłębień w formie. Na tą małą foremkę potrzebowałam mniej więcej 3/4 łyżeczki na „dziurkę” 🙂 Piec 9-10 minut, 18 min dla madeleines w orignalnym rozmiarze. Wyciagnąć madeleines z foremki, pozwolić ostygnąć foremce, nałożyć następną porcję i upiec jak poprzednie.

Ostygnięte zanurzać w lukrze i układać na talerzu.

madeleines 016

Paryz 283
stare formy na magdalenki w sklepie w Paryżu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s